Zaloguj się

Zaloguj się

Zarejestruj się Zapomniałem hasła
Znajdujesz się w: centrum drewnaartykuły
Pomoc | Dodaj firmę | 16 listopad 2018

Jak wygrać z radarami? Radzimy, co robić, jeśli czujesz się niesłusznie ukarany

Dodano 21/07/2014 13:15:00



Sprzęt do pomiaru prędkości samochodów używany przez policję i straże gminne jest daleki od doskonałości. Jeśli dodać do tego niewiedzę osób obsługujących, może się okazać, że często płacimy za przewinienia innych

Na początku wyjaśnijmy, że ten poradnik nie wskaże wam, jak macie się wykręcić od słusznie nałożonego mandatu. Nie popieramy ani nigdy nie popieraliśmy łamania przepisów, tyle że trudno godzić się na to, żeby radary i fotoradary były obsługiwane przez osoby, które nie mają o tym pojęcia (tak jest często), a urządzenia traktują jako maszynki do zarabiania pieniędzy, lekceważąc wytyczne producentów sprzętu i same przepisy.
REKLAMA

Niestety, takich przypadków jest coraz więcej. Tym bardziej pocieszają zatem sytuacje, w których kierowcom udaje się wytknąć błędy czy to strażnikom gminnym, czy też policji. Dobrym przykładem jest przypadek naszego czytelnika Michała, który wygrał już dwie sprawy sądowe ze strażą gminną z Nadarzyna. Okazuje się, że funkcjonariusze postanowili wspomóc budżet gminy wpływami z mandatów za przekroczenie prędkości.

Pomysł był prosty i znany już z innych „przedsiębiorczych” miejscowości, jak np. Biały Bór. Wystarczyło na prostym odcinku drogi ustawić ograniczenie 40 km/h i ustanowić tam strefę kontroli prędkości. Radar można schować za drzewem, a radiowóz – w bramie lub za płotem. Łatwe i szybkie pieniądze? Okazało się jednak, że nie do końca.

Pan Michał bliżej przyjrzał się fotoradarowi Integra B, jakim posługują się strażnicy, zapoznał się m.in. z jego instrukcją i skonfrontował wytyczne z tym, jak urządzenie używają strażnicy. Okazało się, że robią to niewłaściwie. Po pierwsze, sami się do tego przyznali – odległość czasem bywa mniejsza niż minimalna wymagana przez producenta.Skutek: wykonany pomiar nie może być podstawą do wystawienia mandatu. Po drugie, ustawianie kąta pomiaru zwykle odbywa się na oko. Z rozporządzenia dotyczącego fotoradarów wynika, że kąt pomiaru powinien być ustawiony przy użyciu specjalnych urządzeń celowniczych. Na pytanie pana Michała, dlaczego kąt nie jest ustalany za pomocą odpowiedniego sprzętu, strażnik gminny odpowiedział z rozbrajającą szczerością: „ile to trzeba byłoby tych urządzeń wozić (...) nie dajmy się zwariować”.

Kolejnym nadużyciem straży gminnej w Nadarzynie było przekroczenie posiadanych kompetencji. Pan Michał nie przyznał się do popełnienia wykroczenia ani nie wskazał kierującego. Komendant straży gminnej w Nadarzynie złożył 2 wnioski do Sądu Rejonowego w Pruszkowie o ukaranie pana Michała za niestosowanie się do ograniczenia prędkości.Oba złożono już po wyroku Sądu Najwyższego, wskazującym, że straż gminna lub miejska nie może być oskarżycielem publicznym. W tym przypadku straż gminna w Nadarzynie przegrała obie sprawy. Czy funkcjonariusze nie byli na czasie, czy może myśleli, że kierowca przestraszy się wyroku nakazowego i zapłaci mandat? Trudno stwierdzić.

To, że pomiarów (mowa tu o fotoradarach przenośnych, jak i radarach ręcznych używanych przez policję) dokonują osoby, które albo nie uważały na szkoleniach z ich obsługi, albo takiego szkolenia po prostu nie przeszły, to nasza smutna rzeczywistość. W takich przypadkach zawsze istnieje ryzyko, że pomiary mogą być wykonane nieprawidłowo. Większość kierowców złapanych na „suszarkę” nie zdaje sobie z tego sprawy i przyjmuje mandat karny.

Znamy przypadek, w którym pewien kierowca zakwestionował wynik pomiaru radarem Iskra-1 i... wygrał. Funkcjonariusze twierdzili, że jechał z prędkością ponad 100 km/h, czyli o 30 km/h większą, niż wynosiła wtedy rzeczywista prędkość jego samochodu – sprawę wygrał w dwóch instancjach. Okazało się, że wystarczy zajrzeć do instrukcji obsługi urządzenia, w której zapisano, że nie można korzystać z niego w sąsiedztwie linii energetycznych, przy włączonym radiu CB, a nawet telefonie komórkowym.

W tym przypadku patrol policji użył radaru w pobliżu linii wysokiego napięcia. Oba opisane przypadki to dowód na to, że zarówno straże gminne, jak i policja nie zawsze potrafią używać sprzętu, w jaki je wyposażono. Niestety, często ofiarami ich niewiedzy stają się niewinni kierowcy. Oczywiście, nie oznacza to, że wszystkie pomiary uda się Część z nich rzeczywiście wskazuje rzeczywistą (zbyt wysoką) prędkość. Jeśli jednak wiecie, że wynik podawany przez radar mógł być znacznie zawyżony, warto powalczyć o swoje prawa. W takich sytuacjach trzeba jednak mieć mocne dowody – mogą być to zdjęcia i filmy, choćby z telefonów komórkowych. Warto też zrobić zdjęcia i zanotować numery seryjne urządzeń pomiarowych, którymi zmierzono nasze wykroczenie.